Przejdź do głównej zawartości

Indonezyjski teatr cieni

Opowiadać historie możemy na różne sposoby, ale jednym z najstarszych jest snucie opowieści za pomocą kukiełek rzucających cienie. W Indonezji ta forma sztuki ma ponad tysiącletnią tradycję, a kukiełki nazywane są Wayang Kulit. Podczas przedstawienia narrator opowieści musi nie tylko operować lalkami ale także śpiewać, odgrywać role kilkudziesięciu, a czasami kilkuset postaci zmieniając charakter głosu i jego intonację. Aby podkreślić atmosferę i nadać przedstawieniu dodatkowej głębi towarzyszy mu muzyk grający na gamelanie oraz kobieta śpiewająca indonezyjskie pieśni.
foto Andrzej Pietyra

źródło: www.bylamwidzialam.pl

Dzisiaj zachęcimy was do zrobienia własnego teatru cieni, pokażemy jak przygotować kukiełki i podpowiemy jak wykonać teatrzyk. Cała reszta będzie należała do was, dajcie się ponieść fantazji, przygotujcie niecodzienne przedstawienie i zaskoczcie swoich bliskich.

Przybory i materiały:
  • papier
  • czarne kartki z bloku technicznego
  • szablony kukiełek 
  • nożyczki
  • wykałaczki, słomki lub patyczki do sushi
  • taśma klejąca
  • białe prześcieradło
  • lampa
  • 2 krzesła
Wykonanie:

1. Przygotowanie kukiełek

Wydrukuj szablony postaci (do pobrania tutaj), wytnij i podklej na tekturkę. Kukiełki możesz też wykonać samodzielnie. Na czarnej kartce z bloku technicznego narysuj kształt postaci i dokładnie go wytnij. Do przygotowanych kukiełek za pomocą taśmy klejącej podklej rurkę (słomkę, wykałaczkę lub patyczek do sushi). Wasze laleczki są już gotowe. 

2. Stworzenie sceny

Rozwieś białe prześcieradło (na przykład między dwoma krzesłami) i ustaw lampkę tak, aby je oświetlała od tyłu, czyli od tej strony gdzie znajduje się osoba poruszająca kukiełkami.

Teatrzyk jest gotowy. 

Życzymy wam kreatywnej zabawy i ciekawych przedstawień!

źródło: www.palecpodbudke.blogspot.com








Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Z wizytą w teatrze lalek

„Teatr to taka dziwna kraina”  Teatr to taka dziwna kraina, którą ukrywa szczelnie kurtyna… Tuż przed kurtyną ja – w pierwszym rzędzie – z niecierpliwością czekam, co będzie. Pełna widownia, ostatni dzwonek i wszystkie oczy w scenę wpatrzone. Gwar wokół cichnie, słychać skrzypienie, za tą zasłoną ciemną, na scenie. Gong. Idzie w górę ciężka kurtyna. Słychać muzykę. Już się zaczyna. Krąg światła pada na kamienicę i skradającą się czarownicę… Na górze księżyc okrągły świeci, oświetla klatkę, w niej dwoje dzieci… Znam tę opowieść, ale w teatrze wstrzymuję oddech, słucham i patrzę… Bo tutaj wszystko zdarzyć się może… Wystarczy szerzej oczy otworzyć… Teatr to rzeczywiście niezwykłe miejsce, to taka magiczna kraina, pełna wspaniałych dekoracji, kolorowych świateł, kostiumów i rekwizytów. A w niej aktorzy i widownia, którzy wspólnie przeżywają każde wypowiedziane na scenie słowo. Obejrzyjcie poniższy filmik i spróbujcie odpowiedzi

Na czterech kółkach

Gdziekolwiek się nie obejrzymy, zewsząd otaczają nas pojazdy. Najczęściej widzimy je na ulicy w postaci przejeżdżających samochodów, często jesteśmy ich pasażerami. Czy zastanawialiście się skąd wzięła się nazwa  konie mechaniczne  ?   Jeśli tak to poniższe ciekawostki rozwieją wasze wątpliwości. źródło: internet Skąd wzięły się konie mechaniczne? źródło: internet Gdy kupujemy samochód, jednym z najważniejszych parametrów branych pod uwagę jest moc silnika. Podawana jest ona w koniach mechanicznych. Jednak co to za jednostka i skąd się wzięła? Za ojca konia mechanicznego uważa się Thomasa Savery'ego. Już w 1702 roku porównywał on możliwości swojego silnika do pracy koni. O swoim urządzeniu pisał, że wykonuje pracę, do której potrzebne by były dwa konie, a biorąc pod uwagę fakt, że zwierzęta muszą pracować na zmianę, to nawet kilkukrotnie więcej. Nie była to jeszcze konkretna jednostka miary, ale pozwalała w przybliżeniu określić możliwości silnika.

Czyta się - recenzja książki „OD KOŁA DO FORMUŁY 1”

Przeglądając strony internetowe w poszukiwaniu inspiracji, natrafiłam na recenzję książki pana Michała Gąsiorowskiego „Od koła do formuły 1”, którą zamieszczam poniżej.   Moim zdaniem jest to pozycja godna uwagi! „Autor – Michał Gąsiorowski to dziennikarz sportowy radiowej Trójki. Prowadzi młodego czytelnika od prehistorii, czyli wynalezienia koła po czasy współczesne. Prostym, zrozumiałym dla dzieci językiem opisuje m.in. pierwszy pojazd na parę, trójkołowiec Carla Benza, Forda T, VW Garbusa, Citroena 2CV. Osobny rozdział poświęca polskim samochodom – Warszawie, Syrenie, Fiatowi 126p i 125p oraz Polonezowi. Młody czytelnik ma okazję poznać też auta-legendy: Mercedesa Gullwinga, Fiata 500, Mini, Jaguara E-Type, Porsche 911, aż po Bugatti Veyrona. Z książki można zaczerpnąć też podstawowych informacji o Formule 1, wyścigu LeMans 24, Rajdzie Dakar. Znalazło się też miejsce na przedstawienie słynnych polskich kierowców: Jana Rippera, Sobiesława Zasady, Jerzego Landsberg