Przejdź do głównej zawartości

Zagrajmy w "Moje ulubione"

Dzisiaj mamy dla was propozycję na rodzinne popołudnie z grą planszową, która pomoże wam we wzajemnym poznaniu. Uwaga - gra wywołuje wiele emocji 😉

www.emocjedziecka.pl

PRZYGOTUJCIE:
– wydrukowaną planszę i instrukcję do gry, do pobrania TUTAJ
– kostkę,
– tyle pionków, ilu jest graczy,
– koraliki (lub guziki lub kamyki).

CEL GRY:
Celem gry jest dotarcie od pola startu „START” do pola kończącego grę z napisem „META” oraz zdobycie jak największej liczby koralików.

PRZYGOTOWANIE DO GRY:
1. Rozłóż planszę na stole.
2. Połóż koraliki obok planszy.
3. Pozwól każdemu z graczy wybrać po jednym pionku.

PRZEBIEG GRY:
1. Uczestnicy gry ustawiają swoje pionki na planszy, na polu z napisem „START”.
2. Rozpoczyna najniższy gracz. Kolejna osoba wyznaczana jest zgodnie z kierunkiem ruchu wskazówek zegara.
3. Gracz rzuca kostką. Przesuwa się do przodu na planszy o jedni, dwa lub trzy miejsca według zasady:
– gdy na kostce wypadnie 1 lub 6 – jedno pole do przodu
– gdy na kostce wypadnie 2 lub 5 – dwa pola do przodu
– gdy na kostce wypadnie 3 lub 4 – trzy pola do przodu.
4. Stojąc na polu gracz udziela odpowiedzi na pytanie „Moje ulubione…(tu dodaje słowo które znajduje się na polu)”. Jeśli udzieli odpowiedzi na pytanie – zabiera koralik i kładzie go przed sobą.
5. Na polu z podwójnym kołem możemy zdecydować kto będzie odpowiadał na pytanie – my czy któryś z pozostałych graczy.
6. Po dotarciu na metę wszystkich uczestników gry, rozpatrujemy ją w dwóch wymiarach:
– kto dotarł na metę jako pierwszy
– kto zebrał najwięcej koralików (o kim dowiedzieliśmy się najwięcej).

Udanej zabawy!

Pomysł na grę pochodzi ze strony https://emocjedziecka.pl/poznajemy-sie-gra-moje-ulubione/


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Z wizytą w teatrze lalek

„Teatr to taka dziwna kraina”  Teatr to taka dziwna kraina, którą ukrywa szczelnie kurtyna… Tuż przed kurtyną ja – w pierwszym rzędzie – z niecierpliwością czekam, co będzie. Pełna widownia, ostatni dzwonek i wszystkie oczy w scenę wpatrzone. Gwar wokół cichnie, słychać skrzypienie, za tą zasłoną ciemną, na scenie. Gong. Idzie w górę ciężka kurtyna. Słychać muzykę. Już się zaczyna. Krąg światła pada na kamienicę i skradającą się czarownicę… Na górze księżyc okrągły świeci, oświetla klatkę, w niej dwoje dzieci… Znam tę opowieść, ale w teatrze wstrzymuję oddech, słucham i patrzę… Bo tutaj wszystko zdarzyć się może… Wystarczy szerzej oczy otworzyć… Teatr to rzeczywiście niezwykłe miejsce, to taka magiczna kraina, pełna wspaniałych dekoracji, kolorowych świateł, kostiumów i rekwizytów. A w niej aktorzy i widownia, którzy wspólnie przeżywają każde wypowiedziane na scenie słowo. Obejrzyjcie poniższy filmik i spróbujcie odpowiedzi

Na czterech kółkach

Gdziekolwiek się nie obejrzymy, zewsząd otaczają nas pojazdy. Najczęściej widzimy je na ulicy w postaci przejeżdżających samochodów, często jesteśmy ich pasażerami. Czy zastanawialiście się skąd wzięła się nazwa  konie mechaniczne  ?   Jeśli tak to poniższe ciekawostki rozwieją wasze wątpliwości. źródło: internet Skąd wzięły się konie mechaniczne? źródło: internet Gdy kupujemy samochód, jednym z najważniejszych parametrów branych pod uwagę jest moc silnika. Podawana jest ona w koniach mechanicznych. Jednak co to za jednostka i skąd się wzięła? Za ojca konia mechanicznego uważa się Thomasa Savery'ego. Już w 1702 roku porównywał on możliwości swojego silnika do pracy koni. O swoim urządzeniu pisał, że wykonuje pracę, do której potrzebne by były dwa konie, a biorąc pod uwagę fakt, że zwierzęta muszą pracować na zmianę, to nawet kilkukrotnie więcej. Nie była to jeszcze konkretna jednostka miary, ale pozwalała w przybliżeniu określić możliwości silnika.

Jajko Kolumba

Już niedługo wielkanocne święta. Jak wiecie przypadają one wiosną, kiedy przyroda budzi się do życia. Symbolem Wielkanocy jest jajko, z którego wykluwa się pisklaczek. Czy znane jest wam wyrażenie "jajko Kolumba"? Jeśli nie to przeczytajcie zamieszczony poniżej króciutki tekst: „Po powrocie z pierwszej wyprawy Kolumba do Ameryki wydano na jego cześć uroczysty bankiet. W trakcie kolacji jeden z gości głośno stwierdził, że zasługi Kolumba są małowartościowe, ponieważ każdy mógł dokonać tego samego. Słysząc to, wielki podróżnik rozzłościł się i rzucił współbiesiadnikom wyzwanie. Polegało ono na ustawieniu na stole, prosto i bez żadnego podparcia, zwykłego jajka. Po licznych nieudanych próbach podejmowanych przez gości i stwierdzeniach, że taka sztuczka nie jest możliwa, Kolumb podniósł się z miejsca i energicznie postawił jajko na blacie, zgniatając nieco dolną część skorupki. Pokazał innym, że da się to zrobić. Na takie rozwiązanie podniosły się głosy, że w ten sposób